Błędy w e-learningu – część II. Prezentacja merytoryki

Autor: Iwona Wieczorek

Autor wpisu

Iwona Wieczorek

dyrektor zarządzająca
Błędy w e-learningu – część II. Prezentacja merytoryki
13sty

Brak precyzyjnie wskazanych celów szkoleniowych
Cele te – na poziomie szkolenia e-learningowego - powinny być precyzyjnie wskazane przynajmniej w odniesieniu do użytkownika i organizacji. To ważny element motywacyjny szkolenia. Cele szkoleniowe publikowane na pierwszych ekranach szkolenia często decydują o tym, czy użytkownik szkolenie ukończy, czy porzuci w trakcie. Musi trafić w jego potrzeby. Dodatkowo warto jest pamiętać o doprecyzowaniu celów z poziomu biznesu firmy. Prezentacja perspektywy biznesowej, wskazanie, dlaczego ukończenie tego szkolenia jest istotne z punktu widzenia całości organizacji, pozwala pracownikowi zrozumieć szerszy kontekst. Często niestety cele są mało konkretne lub nie ma ich w ogóle. Prawidłowe wskazanie celów szkoleniowych ma wpływ na konstrukcję treści i dobór merytoryki szkolenia. W podsumowaniu szkolenia powinniśmy się odnieść do celów, i wskazać w jaki sposób zostały w szkoleniu zrealizowane.

Szkolenia teoretyczne, opierające się na kopiowaniu treści rozporządzeń i ustaw

Skupienie się na teorii, szczególnie w przypadku szkoleń proceduralnych czy prawniczych to niestety bardzo często popełniany błąd. Efektem jest mało interesujące, mocno niepraktyczne i żmudne szkolenie, które nie spełnia swojej podstawowej funkcji, nie uczy. Tematy prawne, proceduralne i dotykające obszaru polityki compliance w organizacjach są często z natury rzeczy trudne i mało angażujące, po prostu postrzegane przez odbiorców jako nudne. Źle dobrane mechanizmy, przeładowanie treścią kopiowaną wprost z rozporządzeń czy ustaw, posługiwanie się prawniczym żargonem na pewno zniechęcą użytkowników. Takie szkolenie nie będzie się cieszyło popularnością. W przypadku tego typu tematów oczywiście obowiązkowo odnosimy się do przepisów i regulacji, ale na ekrany główne, na pierwszy front należałoby wyciągnąć te aspekty, które są dla uczestników kluczowe, interesujące. Najlepszym rozwiązaniem jest opieranie takiego szkolenia na studium przypadku, przedstawieniu zastosowania procedury czy przepisów w sytuacjach zawodowych grupy, dla której to szkolenie jest przygotowywanie. Tylko poprzez praktyczne nawiązanie do realiów funkcjonowania odbiorcy jesteśmy w stanie zaciekawić go trudnym i często nieciekawym tematem.

Zbyt proste szkolenia

Czyli szkolenia, które nie są dla odbiorców żadnym wyzwaniem, nie spełniają swojej edukacyjnej roli, nie uczą niczego nowego. Określenie zbyt proste dotyczy zarówno poziomu przekazywanej wiedzy, a więc nieadekwatnych treści do potrzeb (pytanie, czy te zostały dobrze zbadane). Określenie zbyt proste dotyczy także stopnia trudności ćwiczeń, złożoności prezentowanych zagadnień, poziomu testów. Zasada w szkoleniach e-learningowych jest w sumie prosta: poziom merytoryki i trudności pytań powinien być dostosowany do poziomu odbiorcy. Szkolenie e-również e-learningowe, powinno być wyzwaniem, powinno zaciekawiać. Jeżeli jest zbyt proste, w najlepszym przypadku stanowi formę przypomnienia, najczęściej jednak jego funkcja sprowadza się do bycia pożeraczem czasu.

Nieadekwatność grafiki i fabuły do potrzeb persony i zakresu szkolenia

Szkolenie e-learningowe z procesu obsługi klienta skierowane do agentów ubezpieczeniowych szanowanej firmy. Szkolenie fabularyzowane, widać, że rysowane ekran po ekranie. I tu zaczyna się najciekawsze: przewodnikiem po szkoleniu jest lekko animowany krab (tak – krab, skorupiak), rzecz fabularnie dzieje się na dnie oceanu. Jak się nad tym chwilę zastanowić pomysł kompletnie nietrafiony, kurs skierowany do agentów, pośród których średnia wieku to 45+. Trudno mi rozszyfrować zamysł scenarzysty. Nic dziwnego, że e-learning ciągle ma nienajlepszą passę wśród dużych grup odbiorców. Kolejny kosmiczny koncept: szkolenie z umiejętności prowadzenia wystąpień publicznych, gdzie mowa o budowaniu emocji w odbiorcach, opowiadaniu historii, budowaniu wiarygodności prezentera. Przewodnikiem po szkoleniu jest słabo wykadrowana postać Mony Lisy, której twarz - jak wszyscy pamiętamy - emocjami nie grzeszy. Konia z rzędem temu, kto znajdzie w tym zamyśle choć odrobinę logiki.

Grafika, ale również fabuła powinny wspierać przekaz szkolenia, jego merytorykę, powinny być adekwatne do obu tych elementów. Przykłady przeze mnie przytoczone nie są w żaden sposób spójne z merytoryką, odbiorca właściwie ma pełne prawo zastanawiać się od pierwszego ekranu: ale o co tu chodzi? Pytanie tylko, czy o taki efekt nam chodzi?

Powiązane posty: Jak wykorzystać webinary? Skuteczny menedżer – ... Trendy w rozwoju pracowników ...

Zapisz się na nasz newsletter!

Skontaktuj się z nami

Konsorcjum doradczo-szkoleniowe SA e-learning.pl

  • ul. Równoległa 4a
    02-235 Warszawa
  • tel. +48 22 37 63 011
    fax +48 22 37 63 033
  • office@e-learning.pl
× Ta strona używa cookie . Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki .