14 października 2025

Przesyt technologii, niedosyt sensu

Autor: Iwona Wieczorek

Od 30 lat – jako e-learning.pl wspieramy organizacje w cyfrowym uczeniu się pracowników i menedżerów. To trzy dekady, w których zmieniło się wszystko: technologie, formaty, narzędzia, język, a nawet sposób, w jaki myślimy o nauce. Jedno jednak pozostało bez zmian – potrzeba, by to, co robimy, miało sens.

Branża szkoleniowa przeszła ogromną transformację. Jeszcze niedawno brakowało narzędzi i możliwości. Dziś mamy ich aż nadto. Platformy, symulatory, VR, AR, AI, LXP, mikro, nano, blended, adaptive… Dla wielu firm największym problemem nie jest już „jak coś zrobić”, tylko co z tego wszystkiego wybrać, żeby to naprawdę działało. Bo prawdziwe wyzwanie nie polega dziś na tym, co wdrażać, ale czego nie wdrażać, by nie zgubić sensu uczenia się.

Widzę to na co dzień w rozmowach z klientami. Pojawia się presja: „musimy mieć AI”, „chcemy szkolenie w VR”, „potrzebujemy nowoczesnego rozwiązania”. Czasem słyszę to zdanie, zanim padnie jakikolwiek cel rozwojowy. Ten technologiczny szum wciąga. Bo łatwo ulec wrażeniu, że im nowocześniej, tym lepiej. Tyle że nowoczesność bez refleksji nie buduje wartości.

Czasem zamiast imponującego symulatora, organizacji bardziej pomoże… dobrze zaprojektowana pigułka wiedzy. Ale żeby to zrozumieć, trzeba umieć spojrzeć głębiej niż w trend.

Drugim zjawiskiem, które obserwuję, jest rosnąca luka między oczekiwaniami klientów a kompetencjami decyzyjnymi po ich stronie. E-learning często traktowany jest jak produkt z katalogu – coś, co można zamówić, wdrożyć, i „odhaczyć”. Tymczasem to nie jest format. To strategia.
Najtrudniejsze w naszej pracy nie jest tworzenie szkoleń. Najtrudniejsze jest pomaganie klientom zrozumieć, że skuteczne uczenie wymaga myślenia procesowego, a nie projektowego. Że e-learning to część większej układanki: kultury organizacyjnej, stylu zarządzania, strategii rozwoju ludzi.

Trzecie wyzwanie dotyczy ludzi.
Na rynku brakuje specjalistów, którzy łączą pedagogikę, technologię i biznes. Takich, którzy rozumieją, że uczenie to doświadczenie, nie content.
Dlatego inwestujemy w rozwój e-learningowych liderów – ludzi, którzy potrafią łączyć światy: HR i IT, dydaktykę i analitykę, twórczość i strukturę. To oni będą w stanie nadać sens tej technologicznej układance.

Bo technologia to tylko narzędzie.
To, co nas ratuje, to zdolność do krytycznego myślenia i pokory wobec narzędzi. Najwięksi nie wygrywają dlatego, że mają więcej zasobów – tylko dlatego, że potrafią szybciej adaptować się do zmian i uczyć się na błędach.

Dzisiaj e-learning przypomina dziś trochę szwedzki stół. Wszystkiego jest dużo – błyszczy, pachnie, kusi. Ale tylko nieliczni potrafią dobrać to, co naprawdę odżywcze, co karmi organizację.
Reszta zostaje z przesytem. Przesytem technologii i… niedosytem sensu.

Polecane

Treści, na które warto zwrócić uwagę